W tle padajacy deszcz.#pięćwarunkówdobrejspowiedzi #pięćwarunkówsakramentupokuty #5warunkówdobrejspowiedzi #pięćwarunkówsakramentupokuty #naukareligii #re
warunki dobrej spowiedzi - Warunki dobrej spowiedzi - Warunki dobrej spowiedzi - Uporządkuj warunki dobrej spowiedzi - Warunki dobrej spowiedzi - treść
- ocenia postawy moralne związane z przeżywaniem niedzieli. - omawia trudności życia Kościoła w wybranym państwie, w którym chrześcijaństwo jest zakazane, - wykazuje chrześcijańską i społeczną wartość niedzieli, - rozumie istotę przebaczenia - wskazuje warunki ożego przebaczenia, - zna warunki dobrej spowiedzi.
Porządek spowiedzi. w dni powszednie pół godziny przed każdą Mszą Świętą, w każdą sobotę w godz. 17.00 – 18.00 (wszyscy księża), w każdą niedzielę na początku każdej Mszy św. (poza godz. 11.00), w pierwszy piątek miesiąca w godz. 16.00 – 16.30 i 17.30 – 18.30. Warunki dobrej spowiedzi świętej
. „Spowiedź jest skuteczniejsza od egzorcyzmu!” – pisze egzorcysta diecezji rzymskiej, ks. Gabriele Amorth – „Złego ducha bardziej złości spowiedź w konfesjonale, czyli wydzieranie mu dusz, niż egzorcyzmowanie, które oznacza wyrwanie mu ciał.” Egzorcyści radzą: „Jeśli nasza słabość doprowadza nas niekiedy do upadku, powinniśmy natychmiast powstać, korzystając z tego wspaniałego środka, udzielonego nam przez miłosierdzie Boże: okazać szczerą skruchę za grzechy i wyznać je podczas spowiedzi świętej”. Znasz chyba warunki DOBREJ SPOWIEDZI. Tak, każdy z tych warunków jest ważny. Tak samo, jak ważne jest jedzenie, picie, oddychanie dla życia, tak dla życia duchowego ważna jest dobrze odbyta spowiedź święta. 1. Rachunek sumienia – to tutaj musisz stanąć w prawdzie przed Panem Bogiem i samym sobą. Musisz sobie uświadomić prawdę o sobie. 2. Żal za grzechy – jeżeli nie odczuwasz żalu za grzechy, czyli za to, ze obraziłeś Boga i Jego Miłość względem siebie, to lepiej nie przystępować do tego sakramentu… Podobnie, jeśli po spowiedzi chcesz wracać do grzechu. 3. Mocne postanowienie poprawy – oczywiście, nie można się zrażać, jeżeli od zaraz coś nie wyjdzie i i upadniesz pod ciężarem grzechu. Liczy się tu nastawienie wewnętrzne, postawa woli, która powstrzymuje przed wchodzeniem w obszar grzechu. Odbywa się to w wolności i nikt Cię nie może skontrolować. Stoisz w prawdzie przed Bogiem i sobą samym. Dobra wola – to już jest coś! 4. Szczera spowiedź – dopiero jak wypełnisz poprzednie warunki, wyznaj szczerze swoje grzechy. Spowiednika możesz oszukać, ale Pana Boga i siebie samego NIE. I tego bądź świadom, ze zatajając jakiś grzech czynisz całą spowiedź świętokradzką, nieważną. Jeżeli masz odwagę grzeszyć, to miej odwagę przyznać się do tego. 5. Pokuta – to jest ta drobna cena jaka musisz zapłacić za grzechy, których koszt jest o wiele większy. To tutaj możesz przekonać się o Miłosierdziu Boga i Jego miłości do Ciebie. Nie odkładaj pokuty na później. Wypełnij ją jak najszybciej. Tego się domaga sprawiedliwość wobec siebie i Boga. 6. Zadośćuczynienie – to chyba warunek o którym najczęściej zapominamy. A przecież żądamy sprawiedliwości dla siebie. A zadośćuczynienie jest wypełnieniem sprawiedliwości wobec bliźniego, którego skrzywdziłeś. Rozgrzeszenie, które otrzymujesz jest ważne dopiero wtedy, kiedy wypełnione zostaną wszystkie te warunki. Nasze intencje modlitewne: Ciasteczka Ta strona używa plików cookie, tzw. ciasteczek, aby ulepszyć stronę i dostosować ją do Twoich potrzeb
Bałbym się, gdyby naszym spowiedziom nie towarzyszył wstyd a obojętność. Wstyd jest naturalny, bo nie przychodzę do spowiedzi po to, żeby się pochwalić, ale żeby powiedzieć, co mi nie wyszło - o pięciu warunkach dobrej spowiedzi opowiada o. Andrzej Tupek SP, proboszcz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Krakowie i kapłan z wieloletnim stażem nie tylko w konfesjonale. Katechizm mówi o pięciu warunkach dobrej spowiedzi. Zanim zaczniemy rozmawiać o konkretnych warunkach, proszę powiedzieć, czym w ogóle jest dobra spowiedź? Wydaje mi się, że dobra spowiedź, to przede wszystkim przygotowana spowiedź. Pałeczka pierwszeństwa należy do strony, która przystępuje do sakramentu. Jak to robić? Od czego zacząć? Praktyka jest różna. Czasem dobra spowiedź jest efektem tego, że ktoś poświęcił trochę czasu na przygotowanie się do niej. Generalnie tak powinno być z każdą spowiedzią. "Trochę czasu" to np. godzina przed spowiedzią? Jeśli chodzi o spowiedź z dłuższego okresu, to logika podpowiada, że powinno się jej poświęcić więcej czasu. Przydałaby się kilkudniowa refleksja. Trzeba sobie postawić pytania o to, jak przeżyłem ten ostatni czas, co się w nim wydarzyło, co wpłynęło na to, że tak a nie inaczej wyglądało moje życie. Można postawić trzy zasadnicze pytania: jak wyglądało moje życie z Panem Bogiem, z innymi ludźmi, i jak wyglądało moje życie w odniesieniu do moich obowiązków czy stanu życia, w którym jestem. Te trzy pytania, które Ojciec wymienił, to już jest rachunek sumienia. To jest jeden ze sposobów, ale raczej dla osób, które spowiadają się częściej. Ktoś, kto spowiada się rzadziej, musi pogłębić te pytania, uszczegółowić je odnosząc się do przykazań, które doprecyzują, co znaczy moja relacja z Panem Bogiem, albo jej brak. Rachunek sumienia uzależniony jest od tego, jak często się spowiadam. Jeśli spowiadam się regularnie kilka czy kilkanaście razy w roku, to znak, że mam bardziej wrażliwe sumienie. Wtedy człowiek samodzielnie układa sobie odpowiedź na pytanie o relację z Bogiem, czyli o kwestię modlitwy, uczestnictwo w życiu sakramentalnym, podejście i przeżywanie Mszy św. Jeśli te spowiedzi są rzadkie, to potrzebny jest dużo bardziej szczegółowy rachunek sumienia. Człowiek powinien dać sobie pomóc. Chociażby poprzez sięgnięcie po już spisany rachunek sumienia. Chyba najczęstszą formą rachunku sumienia jest dziesięć przykazań. Można robić rachunek sumienia śledząc przykazania Dekalogu. Ale można też posłużyć się np. Hymnem do Miłości św. Pawła. Generalnie spowiedź jest zetknięciem się z Panem Bogiem, który jest miłością. Najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Niektórzy praktykują, że w miejsce słowa "miłość" wstawiają swoje imię. I wtedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytania: czy Andrzej cierpliwy jest, łaskawy jest? Dekalog ustawia hierarchię. Tak, zaczyna się od Pana Boga i idzie się do relacji z bliźnim. À propos miłości. Wydaje się, że najczęściej spowiadamy się z tego, co złego zrobiliśmy. Tymczasem, gdy czytamy Ewangelię, to większym grzechem wydaje się zaniedbanie jakiegoś dobra, niż czynienie zła. To jest bardzo piękny fragment: "bo byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony a nie daliście mi pić, byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie". Muszę przyznać, że do rzadkości należą spowiedzi, w których ludzie przyznają się do rzeczy, których nie zrobili. To jest pewnie duża przestrzeń do katechezy na temat sakramentu spowiedzi. Życie człowieka, a tym samym późniejszy rachunek sumienia, nie mogą koncentrować się wyłącznie na tym, co złego zrobiłem. A wracając do miłości, to kolejny temat, który należy cały czas podejmować, jeśli mówimy o sakramencie pojednania. Bo wydaje się, że jest duży procent ludzi, którzy spowiadają się z tradycji lub przyzwyczajenia. I pytanie jest o to, ile w tym jest miłości. Czy przychodzę do spowiedzi dlatego, że zawiodłem miłość do Pana Boga i bliźniego? Czy przechodzimy już do żalu za grzechy? To jest z tym związane, ale to temat, który warto potraktować osobno. Praktyka spowiedzi przez długi czas towarzyszyła głównie świętom. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach myślano tak: "idzie Wielkanoc (albo Boże Narodzenie) - trzeba się wyspowiadać". Mamy tu do czynienia ze spowiedzią z przyzwyczajenia. Z przedświątecznymi spowiedziami kojarzą się długie kolejki, a za nimi raczej kiepskiej jakości spowiedź - bo wszyscy denerwują się tym czekaniem, a kapłani są z pewnością zmęczeni od siedzenia godzinami w konfesjonałach. Temat kolejek jest złożony. Ja staram się ich nie widzieć. Z konfesjonału można ich nie zobaczyć, gorzej, jak stoi się na zewnątrz (śmiech). Jeśli liczyłbym, ile jeszcze ludzi mam wyspowiadać, to podchodziłbym do sakramentu tak, jak wiele osób w tej kolejce. Większości z pewnością zależy tylko na tym, żeby się wyspowiadać. Podkreślam: wyspowiadać. Co sugeruje, że człowiek ma coś do zaliczenia, odhaczenia. Ale wśród tych ludzi są także tacy, którzy przyszli przeżyć spowiedź. Nie można wylać dziecka z kąpielą. Bardzo łatwo jest to zrobić, gdy kapłan chciałby np. bardzo szybko skrócić kolejkę. Ludzie na zewnątrz myślą, że to ksiądz prawi długie nauki. A często jest tak, że to penitent potrzebuje czasu, żeby się otworzyć. Siłą rzeczy kolejka wtedy się wydłuża. Chociaż czasami się też skraca, bo ludzie odchodzą do innego księdza. Kolejki do konfesjonału przed świętami na pewno nie sprzyjają spowiedziom z długiego okresu. Im regularniej się spowiadam, tym wskazówek kapłana może być mniej, albo może nie być ich wcale. Kiedy spowiednik widzi, że osoba przychodzi z żalem, jest świadoma tego, co mówi i autentycznie przeżywa spowiedź, to wystarczy jedno zdanie i zadanie pokuty. Ojciec mówi spowiedź z "długiego okresu". A jaki czas jest optymalny? To zależy od konkretnego człowieka. W Kościele jest praktyka pierwszych piątków miesiąca. Wypełniający ją spowiadają się co miesiąc. To jest optymalne? To zależy. Są okresy w życiu człowieka, kiedy potrzebuje częstszej spowiedzi. Ale miesiąc to taki czas, który da się objąć pamięcią i refleksją. Regularna spowiedź, nawet jeśli do końca nie pamiętamy każdego z 30 dni, pozwala ten sakrament przeżywać dobrze, bo jest on świadomy. Powiem szczerze, że jako spowiednik mam problem z osobami, które chcąc wypełnić przykazanie kościelne spowiadają się raz w roku. Stykam się wtedy z ludźmi, którzy potrzebują zdecydowanie głębszego rachunku sumienia. Przejdźmy do żalu za grzechy. Co to ma być za akt? Akt żalu powinien być wypowiedziany świadomie, z przekonaniem. Można to porównać ze słowem "przepraszam" kierowanym do człowieka, któremu się coś zawiniło. Bo przecież można powiedzieć "przepraszam" trochę na odczep. Niby formalnie przeprosiny zostały zrealizowane, ale czy faktycznie? Podobnie może być ze spowiedzią. Mówię, że żałuję, ale nic mnie boli. A w akcie żalu chodzi o ukłucie serca, nie tylko wypowiedziane słowo, uczucie, że było coś nie tak. A postanowienie poprawy? Z tym jest chyba najtrudniej i najczęściej o tym zapominamy. Jeśli ktoś w ogóle robi rachunek sumienia, to często na nim poprzestaje. Żal za grzechy realizuje wtedy, gdy w konfesjonale mówi: "więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie żałuję i postanawiam poprawę". Czyli wszystkie warunki spełnił? Wypowiadając słowa. Ale czy w tym momencie jest szansa na przeżycie tego? Czy jest wtedy szansa na przeżycie żalu i przemyślenie tego, co chcę poprawić? Postanowienie poprawy jest planem na to, co po spowiedzi. Kiedy po wyjściu z konfesjonału wrócimy do tego, co postanowiliśmy poprawić, to wówczas jest szansa na jakąkolwiek pracę nad sobą. Częstsza spowiedź temu sprzyja. Jesteśmy już przy wyznawaniu grzechów. Jak się to powinno robić? Warunek mówi o szczerej spowiedzi, czyli bez konfabulowania, bez zostawiania czegoś w półmroku, bez mówienie półsłówkami i w stylu: "zgrzeszyłem przeciw czwartemu przykazaniu". To de facto spowiednikowi nic nie mówi. Ważne są okoliczności grzechu i to, jakie było w tym zaangażowanie człowieka. Jeśli chodzi o grzech śmiertelny popełniony świadomie i dobrowolnie przeciw któremuś z przykazań, należałoby określić ile razy to się stało. Nie zawsze możliwe jest dokładne przypomnienie sobie ilości popełnionych grzechów, wówczas należałoby powiedzieć "kilka razy" albo "często". Bywa, że szczerej spowiedzi przeszkadza ludzki wstyd. Bałbym się, gdyby naszym spowiedziom nie towarzyszył wstyd a obojętność. Wstyd jest naturalny, bo nie przychodzę do spowiedzi po to, żeby się pochwalić, ale żeby powiedzieć, co mi nie wyszło, z czym mam problem. Ale niech nikt nie myśli, że może czymkolwiek zgorszyć księdza. To założenie trzeba odrzucić. Grzechy, które chcesz powiedzieć, ksiądz prawdopodobnie słyszał już nie raz, więc nie będzie to dla niego jakimś zaskoczeniem. Czy na początku spowiedzi trzeba się przedstawić? To jest ważne. Nie chodzi oczywiście o imię i nazwisko, chociaż niektórzy to robią i wówczas pozwala to spowiednikowi, żeby zwracać się do penitenta bezpośrednio po imieniu. Bardziej jednak chodziłoby o to, kim się jest w sensie stanu - czy jest się kawalerem, panną, żoną, mężem, księdzem albo siostrą zakonną. Nakreślenie historii życia też może być ważne, jeśli ktoś np. jest po rozwodzie. W konfesjonale też nie zawsze widać w jakim wieku jest penitent. Te wszystkie informacje są istotne dla lepszego rozeznania spowiednika a później zwrócenia uwagi na konkretne elementy do pracy nad sobą. Czy ostatni warunek "zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu" wypełnia zrealizowanie zadanej pokuty? Zasadniczo ta pokuta jest po to zadawana, żeby zadośćuczynić Panu Bogu i ludziom. Jeśli ktoś, kto za pokutę otrzymał odmówienie jakiejś modlitwy ma z tego powodu pewien niedosyt, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić coś więcej. Pokuta bywa także realnym zadośćuczynieniem, gdy spowiednik wyczuje taką możliwość czy wręcz konieczność. Trwają skutki popełnionego zła, ono się nie skończyło w momencie wyznania go, ale są do naprawienia. Ktoś popsuł na przykład jakąś relację, ale jeszcze nie zdążył przeprosić. Po spowiedzi wręcz konieczne jest spotkanie się tych osób w tej sprawie i załatwienie jej do końca. Bardziej jaskrawy przykład: jeśli ktoś spowiada się z tego, że coś ukradł, to wyznanie tego grzechu to za mało. Jeśli nadal posiada daną rzecz, to musi ją po prostu zwrócić. Chociaż zdarza się, że poza modlitwą nie jesteśmy w stanie w żaden inny sposób zadośćuczynić. Do zadośćuczynienia podchodzimy często bardzo technicznie. Ale jego realizacja zależy bardzo od nastawienia do pierwszego warunku. Jeśli ktoś solidnie zrobi rachunek sumienia, to sam dojdzie do wniosku, co powinien zrobić w ramach zadośćuczynienia. Co powinniśmy robić między jedną a drugą spowiedzią, żeby duchowo wzrastać? Bardziej świadomie żyć. Temu sprzyja wieczorne podsumowanie dnia, które może być wieczorną modlitwą. Chodzi o postawienie sobie trzech pytań. Co było dziś dobre w moim życiu, za co chcę Panu Bogu podziękować? Gdzie popełniłem błąd, za co powinienem przeprosić Pana Boga? Z czym muszę się zmierzyć jutro i poprosić o pomoc w tym Pana Boga? Trzy minuty dla Pana Boga. To mi też może pomóc przypomnieć sobie postanowienie z ostatniej spowiedzi. Jak będę do tego regularnie wracał, to będę wiedział nad czym pracować. Jeśli mam więcej czasu, to mogę pokusić się o refleksję nad tym, dlaczego coś się nie udało czy nie wyszło. To sprzyja pracy nad sobą i nad tym, żeby spowiedzi nie były machinalne, żeby nie były powinnością, ale żeby były potrzebą serca. I wracamy do tego, co było na początku, czyli do słowa "miłość". Do spowiedzi powinniśmy iść nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że chcemy. Bo spotykamy tam Miłość. --- O. Andrzej Tupek SP (ur. 1972) jest kapłanem-pijarem z siedemnastoletnim stażem. Od 2007 roku jest proboszczem parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Krakowie, gdzie sprawuje duszpasterską opiekę nad Kręgami Rodzin Domowego Kościoła, radą Rycerzy Kolumba oraz Grupę Charytatywną i Wolontariatem Parafialnym; prowadzi także katechezy przedmałżeńskie. Ojciec Andrzej jest przełożonym wspólnoty zakonnej pijarów przy ul. Meissnera. W archidiecezji krakowskiej pełni funkcję Moderatora Diecezjalnego Domowego Kościoła - gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Ukończył studia podyplomowe "Poradnictwo i pomoc psychologiczna" na wydziale psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Artykuł pochodzi z eSPe 1/2015. Całe czasopismo można za darmo pobrać ze strony:
Gdy dojrzeje w nas pragnienie pójścia do spowiedzi, czyli nawrócenia, poprawy swojego życia,zerwania ze złem i wszystkim tym co oddala nas od Boga, warto odpowiednio się do takiego wydarzenia przygotować. Trzeba tez pamiętać, że prawdopodobnie nie ma takich grzechów, których kapłan już nie słyszał, a za kratami konfesjonału tak naprawdę urzeczywistnia się nasze spotkanie z Miłosiernym Bogiem, w którym spowiednik jest tylko pośrednikiem. Nie traktujmy tego jak spotkania z naszym proboszczem czy wikarym, a raczej biblijne wejście do Jordanu i obmycie się z całego naszego wewnętrznego też dodać, że wszystko co zostało wyznane pozostanie w konfesjonale, gdyż spowiednika obowiązuje tajemnica spowiedzi! Warto się do takiego spotkania odpowiednio przygotować, pomoże w tym na pewno 5 warunków dobrej spowiedzi. Warunki dobrej spowiedzi: Rachunek sumienia. Żal za grzechy. Mocne postanowienie poprawy. Wyznanie grzechów. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Rachunek sumienia To pierwsza rzecz, od której należy zacząć przygotowanie do spowiedzi. Najlepiej jest poprzedzić go modlitwą do Ducha Świętego, o to by móc stanąć w prawdzie o sobie samym i w sposób zgodny z rzeczywistością ocenić swoje postępowanie. „Przyjdź Duchu Święty, Duchu światła i prawdy, który przenikasz tajemnice serca ludzkiego, przed którym nie ma nic skrytego; przyjdź i oświeć mój rozum, abym przypomniał sobie swoje grzechy i poznał ich złość. Przyjdź i skrusz moje serce, abym za te grzechy szczerze żałował, a wolę umocnij do powzięcia skutecznego postanowienia poprawy. Najświętsza Panno, święty Aniele Stróżu i wszyscy moi święci Patronowie, wyproście mi łaski potrzebne do poznania, czym obraziłem Najświętszego Boga. Amen.” Przykładowe rachunki sumienia znajdziemy w książeczce do nabożeństwa, na stronach internetowych, a w okresach przedświątecznych często są wyłożone kartki z rachunkiem sumienia w kościołach. Mogą się one od siebie różnić, ale najczęściej odnoszą się do 10 przykazań Bożych, czyli: powinności wobec Boga oddawanie czci świętym poszanowanie dni świętych szacunek i nasza postawa wobec rodziców, przełożonych, starszych obowiązki wobec życia i zdrowia szacunek dla ciała (swojego i cudzego) poszanowanie własności życie w prawdziwe posłuszeństwo przykazaniom Kościoła Przykładowy rachunek sumienia Ważne, by rachunku sumienia nie wykonywać na szybko. Najlepiej zadbać o odrobinę ciszy i zagospodarować sobie odpowiednią ilość czasu. Żal za grzechy Żal za grzechy to po prostu uznanie ich i poczucie świadomości, że dopuściliśmy się czegoś złego. Trzeba dodać, że chodzi o ocenę teologiczną, czyli w świetle nauczania Kościoła. Nawet to co wydawało nam się piękne, radosne itd., może być uznane za Kościół za przynoszące zło. W poczuciu żalu chodzi o uznanie popełnionego czynu za oddalający nas od Boga i od tego do czego wzywa nas Ewangelia. Katechizm Kościoła Katolickiego, opisuje żal za grzechy jako ból duszy (KKK 141). Mocne postanowienie poprawy Kiedy kogoś zranimy, to najczęściej nie chcemy popełniać tego czynu po raz kolejny. I o to chodzi w mocnym postanowieniu poprawy – zraniłem samego Boga, a chcąc być przy nim blisko, będę się starał unikać tych samych błędów i okazji do ich popełnienia. Postanowienie poprawy to deklaracja – nie chcę już więcej czynić zła – wybieram dobro. Nie chodzi tu o składanie obietnic, które człowiek w swej ludzkiej słabości prawdopodobnie i tak złamie, ale o mocne (!) chęci poprawy. Oznacza to, że użyję swoich całych sił, zrobię co tylko mogę i będę pracować nad sobą by trwać w dobru, a unikać złego. Im bliżej Boga i sakramentów pozostaniemy, tym łatwiej będzie nam wytrwać. Wyznanie grzechów To zasadnicza część spowiedzi, dlatego należy szczerze i odważnie wyznać swoje grzechy, nie zatajając niczego. Jak zostało wspomniane na początku, kapłana nie obchodzi personalnie to co zostanie wyznanie, oczywiście będzie się on w nauce po wyznanie grzechów do tego odnosił, ale po to by pomóc Ci budować na nowo, jeszcze pełniejszą relację z Bogiem. Dlatego należy odrzucić, często towarzyszący człowiekowi lęk i wstyd. Jednak gdy dla kapłana coś będzie niejasne, może chcieć dopytać, o to co mieliśmy na myśli. Uniknięcie, z pewnością niekomfortowego, dopytywania się o sprecyzowanie grzechu ułatwi nazwanie go po imieniu już w trakcie jego wyznawania. Przy wypowiadaniu złych uczynków (szczególnie tych najcięższych lub najbardziej wstydliwych) następują próby złagodzenia ich, użycia eufemizmów, użycia formy bezosobowej (robiło się to i tamto) i inne zabiegi językowe. Nazwanie grzechu po imieniu ma też być tym ostatecznym krokiem do uznania prawdy o sobie, by ze wzbudzoną skruchą i chęcią poprawy budować nowe „ja”. Wyznanie grzechów i nawrócenie, to wkroczenie na nową ścieżkę życia. Zadośćuczynienie Często odchodzi się od spowiedzi uznając to za zakończenie całego procesu, pozostaje tylko pokuta (najczęściej modlitwa) do odprawienia i na tym wiele osób kończy. Jednak by w pełni pracować nad sobą, nad dążeniem do bycia lepszym, należy w świetle popełnionych czynów, zobaczyć co możemy naprawić, kogo przeprosić, jak zmienić nasz stosunek do siebie czy bliźniego, by więcej nie ranić. W myśl starej zasady „Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy” trzeba rozważyć w jaki sposób skrzywdziliśmy innych i jak możemy im to wynagrodzić (odwołując wypowiedziane oszczerstwa, oddając skradzione przedmioty, przepraszając lub w inny sposób wyrównując szkodę). Teraz możemy cieszyć się z owoców nawrócenia i trwać w nich jak najdłużej korzystając jak najczęściej z sakramentu pokuty.
Kto przygotowuje się do spowiedzi, zwłaszcza do spowiedzi generalnej, to jest takiej, która obejmuje dłuższy okres, na przykład kilku lat lub też całego życia, niech gorliwie zrealizuje, co poniżej napisano: Wierne wypełnienie 5 warunków dobrej spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, wyznanie grzechów, czyli szczera spowiedź oraz zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Uważna lektura książki W blasku miłosierdzia. Jak dobrze spowiadać się? – więcej Rachunek sumienia dobrze jest – w dyskrecji – przygotować sobie na piśmie. Zarówno przy rachunku sumienia, jak i w wyznaniu grzechów w konfesjonale, należy pamiętać o integralności wyznania, to znaczy dokładnie wyznać wszystkie grzechy ciężkie, podając ich rodzaj, ważniejsze okoliczności oraz ich liczbę. Prosić Matkę Bożą o łaskę dobrej spowiedzi – najlepiej dołączając tę intencję do codziennego Różańca. Św. Teresa z Avili wołała do kapłanów: „Kaznodzieje moi, prawcie kazania, a prawcie je przeciw niegodnym spowiedziom, albowiem wskutek złych spowiedzi więcej niż połowa chrześcijan idzie na potępienie”. „Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa; kto je wyznaje, porzuca – ten miłosierdzia dostąpi” (Prz 28, 13). „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1, 8-9). Odpuszczenia grzechów udziela nam katolicki kapłan, który działa in persona Christi. Spełnia wtedy Chrystusowe słowa: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 23). treści katolickie:
warunki dobrej spowiedzi z wyjaśnieniem